Tekst vs hipertekst

Czym jest hipertekst chyba nikomu wyjaśniać nie trzeba. Zamiast definicji proponuję kilka linków, jako wstęp do dyskusji.  Na początek coś krótkiego i ostrego, czyli rzecz o toczącej się wojnie: the battle of hyper/text

Ze względu na niezapomniane wrażenia muzyczne polecam też Hypertext vs Linear Text

Jeśli chodzi o pierwszą polską powieść hipertekstową, czyli BLOK Sławomira Shutego, to w sieci można znaleźć przeprowadzony kilka miesięcy temu wywiad z autorem. Oto fragment jego wypowiedzi:

„Pracując nad BLOKIEM, nie miałem zamiaru urzeczywistniać form literatury sieciowej, nie kierowało mną także poczucie odpowiedzialności. Zainteresowanie hipertekstem było czysto spontaniczne, a wręcz hasłowe – zainspirował mnie artykuł w jednym ze starych numerów Brulionu zatytułowany “Super Mario Brothers Karamazow”. Jako dziecko postmodernizmu zapaliłem się do związku sieci i tekstu. W rezultacie postanowiłem dokonać recyklingu swoich tekstów związanych z życiem w bloku. Przyznam, że w moim przypadku czyn wyprzedza myśl, o ile ta w ogóle się pojawia; moje działania nie mają z reguły podbudowy intelektualnej.”

Natomiast całość można przeczytać tutaj

I na końcu coś dla ludzi, którzy chcieliby dowiedzieć się więcej: serwis Techsty – literatura i nowe media.

Blok, pierwsza polska powieść hipertekstowa

Obawiam się, że niedługo przyjdzie mi zostać pełnoetatowym popsujzabawą, bowiem ostatnio nic jak tylko marudzę i marudzę. Tym razem będzie nieinaczej, za co z góry przepraszam. Choćbym się jednak nie wiem jak wysilała, nie jestem w stanie okrzyknąć „Bloku” wielką literaturą.

Czym jest „Blok”? Powieścią. Jaką?
a) ustrukturyzowaną nieliniowo?
b) ustrukturyzowaną liniowo?
c) nieustrukturyzowaną?
W rzeczywistości najbliższa prawdzie jest odpowiedź d), która brzmi „wszystkie powyższe”. Dlaczego? Otóż z jednej strony mamy tu do czynienia z multilinearnym hipertekstem, który może nas prowadzić w wiele stron jednocześnie [nieliniowość]. Z drugiej strony przeważającą strukturą jest sruktura bloku, wzmacniana przez „spis lokatorów” umieszczony w miejsce zwyczajowego spisu treści, oraz przez strzałki u dołu strony, niejako zapraszające do lineranej lektury. Wychowany na tradycyjnych tekstach czytelnik nie oprze się takim zaproszeniom, przez co lektura „Bloku” stanie się dla niego (nudnym i żmudnym) zapoznawaniem się z pewnym społecznym obrazkiem, nie zaś (ciekawą z założenia) zabawą formalną. Wreszcie zaś ktoś, kto zechce przeklikiwać się przez każdy najbliższy napotkany odnośnik, dojdzie do wniosku, że „Blok” jest nieustrukturyzowanem i chaotycznym (a przez to niemiłym w lekturze) zlepkiem luźno mających się do siebie fragmentów. Na tym bowiem polega problem z hipertekstami, że nie wiadomo, jak małe mają być tworzące je leksje. Jeśli są zbyt duże – mamy do czynienia z lekturą właściwie linearną, tyle że jej linearność może być realizowana na różne sposoby (tak jak w wypadku paragrafówek). Jeśli są zbyt małe, tekst, o ile nie czytać go liniowo w porządku sugerowanym przez np. strzałki, staje się niezrozumiałym bełkotem. Tak też jest niestety w wypadku „Bloku” – ciągłe klikanie w pierwszy napotkany w danym fragmencie link sprawia, że lektura nie ma specjalnie sensu, zaś by miała sens, należy ciągle klikać po prostu „dalej”, czytając tekst liniowo (wg bohaterów, bo już niekoniecznie wg pięter). A jeśli tak, to po co to marketingowe trąbienie „oto powieść hipertekstowa”? „Blok” czytany jako hipertekst nie jest powieścią (bo po drodze ginie fabuła), zaś czytany jako powieść nie jest moim zdaniem hipertekstem (bo gwarancję fabularności daje nam poruszanie się za strzałkami; jedyny wybór, który od nas zależy, to wybór lokatora i piętra).
Słowem – z dużej chmury mały deszcz…