Tag Archives: second life

Second Life – krótkie nieantropologiczne wprowadzenie praktyczne

Tags:.

Od czego by tu zacząć?

Muszę przyznać, że mając za zadanie napisanie krótkiego przewodnika wstępnego do Second Life’a znajduję się w dość kłopotliwym położeniu. Czuję się niemal jakbym musiał komuś, kto w życiu nie widział komputera w ciągu godziny wyłożyć obsługę pakietu Office. Tak więc z góry zakładam daleko posuniętą niekompletność mojego wprowadzenia, ale w razie kłopotów i wątpliwości pojawiających się przy wchodzeniu do “drugiego życia” służę pomocą wewnątrz świata gry. Nazywam się tam Miron Jarman i jeśli komuś uda się już uruchomić program, zapraszam do kontaktu. Nie bójcie się też zagadywać przypadkowo spotkanych osób w razie jakichś problemów – ludzie w SL są zwykle dość przyjaźnie nastawieni.

Okej, już wiem od czego zacznę. Zacznę od stwierdzenia, że to nie jest dobry moment na poznawanie Second Life’a. W moim przypadku od pierwszego uruchomienia gry do momentu, kiedy przestałem spędzać tam po kilka godzin dziennie i na dobre odzyskałem swoje życie, minęły bite trzy tygodnie. Potem był miesiąc zupełnego odcięcia, a teraz zacząłem wsiąkać na nowo (po częsci przy okazji pisania tego wstępniaka). Żeby nie było, że nie ostrzegałem – proszę pamiętać o zbliżającej się sesji egzaminacyjnej.

Czym właściwie jest ten Second Life?

Nie ma prostej odpowiedzi na to pytanie. Mając świadomość patosu własnej wypowiedzi, pozwolę sobie w tym akapicie pójść na całość i odpowiem, że SL może być niemal wszystkim, czym chcemy go dla siebie uczynić. Może być po prostu kolejną siecią społeczną, może być serwisem randkowym, może pełnić funkcje edukacyjne, może służyć do realizacji różnorodnej inwencji twórczej, ale równie dobrze może być sposobem zastępczej kompensacji wszelkiego rodzaju braków z prawdziwego życia. Co najważniejsze, uważam, że rozpatrywanie tego świata wyłącznie w kategoriach gry jest znacznym uproszczeniem. Tylko z pozoru wszystko tutaj jest na niby, a w istocie w tym świecie płacimy prawdziwymi pieniędzmi, poruszamy się wśród prawdziwych emocji, a zwolennicy wirtualnego seksu mówią nawet o prawdziwym podnieceniu seksualnym, które odczuwają poprzez swoje awatary. Widać wyraźnie, że granice między prawdziwym, tzw. “pierwszym życiem”, a “drugim życiem”, tym na niby, są zatarte. Co ciekawe, SL osiągnął już nawet poziom “meta”, o czym świadczy popularność miejsc, gdzie angażując się w grę RPG to już nie my, ale nasze awatary wcielają się w kogoś innego niż są na co dzień. Ale nie o tym przecież teraz miałem, o tym wszystkim więcej będzie na zajęciach.

Najpierwsze kroki

Pozwolę sobie pominąć kwestię rejestracji, bo nie pamiętam dokładnie, jak ona przebiegała, a drugi raz rejestrował się nie będę (bo teoretycznie nie można). W każdym razie nie powinna ona stwarzać większych problemów. Apeluję tylko o rozwagę przy wyborze godności swojego awatara, której później nie będziemy już mogli zmienić (w przeciwieństwie do płci). Po rejestracji, zainstalowaniu programu i zalogowaniu się, trafiamy na wyspę orientacyjną, gdzie nabywamy podstawowe umiejętności pozwalające poruszać się w wirtualnym świecie. Ten etap niestety także będę musiał pominąć, bo po opuszczeniu tej wyspy nie można już na nią powrócić, a sam już nie pamiętam, czego tam dokładnie uczyli. Samouczek jest jednak raczej prosty i do przebrnięcia. Jak tylko opuścicie wyspę edukacyjną i traficie do właściwego świata gry, klikacie “search”, wybieracie “people”, wpisujecie “Miron Jarman” i wysyłacie mi “instant message” z pozdrowieniem ;)

Możliwość wyrażania = konieczność wyrażania

Jedną z pierwszych rzeczy, które należy zrobić, jest zadbanie o wygląd swojego awatara. Nikt nie będzie chciał nas znać, jeśli pozostaniemy przy standardowym wyglądzie, zaręczam. Będziemy więc potrzebować z jednej strony ciała (kształtu), skinu (tekstura postaci, w tym twarz) i fryzury, zaś z drugiej – kompletu ubrań. Opcje są dwie – albo grzebiemy się w tonach darmowych przedmiotów, albo ruszamy prosto do sklepów, gdzie wydajemy nasze jak najbardziej prawdziwe pieniądze (bo przecież tak od razu nie zarabiamy). Z szukaniem ciuchów wśród darmówek jest trochę tak jak z lumpeksami – są warte rozważenia ze względów ekonomicznych (i dlatego właśnie na samym początku prawie każdy przechodzi ten etap, bo ani nie zarabia wirtualnych pieniędzy, ani nie chce kupować ich za realną walutę), ale z drugiej strony ciężko jest znaleźć coś wartościowego i przegrzebywanie się przez tony badziewia zabiera mnóstwo czasu. Znacznie gorzej jest ze skinami i fryzurami – tutaj wśród darmówek ciężko jest znaleźć coś, co nie byłoby wszystkim znane, no ale na początek musi wystarczyć. Jak natomiast kształtują się ceny w sklepach? Kształt + skin + fryzura to w sumie wydatek rzędu 2500-3000 L$, zaś komplet ciuchów to kolejne 500-1000L$ (o kursie waluty będzie później). Aha, przy okazji ciuchów wypada wspomnieć, że nie przystoi rozbierać się w miejscach publicznych. Tak więc do przeprowadzania wszelkich eksperymentów z własnym wyglądem i przymierzania ubrań przyda nam się jakieś ustronne i niezbyt uczęszczane miejsce (ja zwykle robię to na wyspie sieci komórkowej Play, gdzie przez większość czasu jest pusto).

System ekonomiczny

Wszystkie transakcje wewnątrz świata gry odbywają się przy użyciu wewnętrznej waluty – dolara lindeńskiego. Ma ona swój określony kurs względem dolara amerykańskiego, a wymiany walutowej w obie strony można dokonać za pośrednictwem twórców gry – Linden Lab – przy użyciu karty kredytowej/debetowej bądź konta PayPal (lindeny można także po prostu kupić na Ebayu bądź Allegro, ale nie jest to proceder legalny i w przypadku wykrycia grozi zablokowaniem konta). Bardzo szybko okazuje się, że zapewnienia twórców gry, że jest ona darmowa, można po prostu włożyć między bajki. Fakt, sam program jest darmowy, nikt też nie każe nam niczego kupować, ale prędzej czy później w życiu niemal każdego awatara, w obliczu pokus wirtualnej konsumpcji, nadchodzi moment przełamania i przystąpienia do tej nietypowej wymiany ekonomicznej. Oczywiście wymiana własnych pieniędzy na lindeny nie jest jedynym sposobem ich pozyskiwania. Lindeny można także po prostu zarobić, co możliwe jest na wiele sposobów – by wymienić tylko kilka z nich: projektowanie ubrań i akcesoriów, wytwarzanie przedmiotów użytkowych, projektowanie budynków, pisanie skryptów. Można także zostać modelem, fotografem, marketingowcem, względnie wkroczyć na drogę nierządu. Słyszałem nawet o przypadkach, kiedy ktoś poszukiwał prawnika specjalizującego się w przeprowadzaniu wirtualnych rozwodów. Ścieżki kariery zawodowej są więc dość różnorodne i elastyczne, jednak przynajmniej na wstępnym etapie gry zarabianie pieniędzy to pomysł raczej mało realny – wymaga to po prostu dogłębnego poznania mechanizmów funkcjonowania świata i często bogatego zaplecza w postaci nie tylko wiedzy i umiejętności, ale także narzędzi. Pozostaje jeszcze “camping”, ale zważywszy że można w ten sposób zarobić w najlepszym razie 50 L$ w ciągu 8 godzin, to chyba nie bardzo się opłaca. Wymiana walutowa między RL a SL zachodzi w obie strony, więc co bardziej twórczy i przedsiębiorczy gracze są w stanie sobie nieźle dorobić, a w przypadku idealnym wręcz całkowicie utrzymywać się dzięki swojemu awatarowi. Jeśli ktoś zastanawia się, ile właściwie kosztują te lindeny, to już informuję. Dla potrzeb poglądowych można przyjąć przybliżenie jednego lindena do jednego grosza polskiego. Dla przykładu – wynajęcie niewielkiego domu na tydzień kosztuje 300-600 L$, kupienie małego kawałka własnej ziemi to wydatek rzędu co najmniej 10 000 L$ (oczywiście zależnie od wielkości), zaś wynajęcie małej działki to koszt około 2000 L$ tygodniowo. Zaznaczam, że posiadanie lub wynajmowanie nieruchomości jest opcjonalne – można godnie żyć i bez tego.

User-created content, czyli twórczość jako źródło postępu, satysfakcji seksualnej i cierpień

Na dobrą sprawę wkład twórców gry – Linden Labs – w tworzenie świata Second Life’a jest niewielki. Ich działania ograniczają się praktycznie tylko do sprzedawania użytkownikom kolejnych wysp, sprawowania nadzoru nad światem, no i utrzymania technicznej funkcjonalności systemu. Niemalże wszystko, co istnieje w świecie gry zostało stworzone przez samych użytkowników, dzięki zestawowi względnie prostych narzędzi opracowanych przez autorów programu. Mamy przede wszystkim dostępne dla wszystkich wbudowane narzędzia do budowania przedmiotów z elementów geometrycznych, jest także skryptowy język programowania, który wprawdzie na pierwszy rzut oka wygląda jak czarna magia, ale jego poziom złożoności chyba mniej więcej dorównuje HTML-owi. Poza tym można także importować do programu tekstury (upload każdego pliku kosztuje 10$L, niezależnie od jego typu i rozmiaru), dźwięki i animacje postaci utworzone w zewnętrznych aplikacjach takich jak Poser. Bez wszystkich dobrodziejstw wymyślonych przez użytkowników, byłoby bardzo ubogo. Awatar sam z siebie potrafi jedynie przemieszczać się (chodząc lub latając), siadać i wykonywać parę podstawych gestów. Warto zauważyć, że sławetny wirtualny seks w SL nie był zaimplementowany w grze przez samych jej autorów. Jak to wygląda w praktyce? Mnóstwo czynności w świecie gry wykonuje się przez porozmieszczane tu i ówdzie “kulki z pozami” (poseballs). Na taką kulkę należy po prostu kliknąć, dzięki czemu nasza postać przybiera zaskryptowaną w kulce pozę lub animację. Zobaczcie sami. Pierwszy przykład – kulki z pozami siedzenia, drugi – hmm, znacie angielski. :) Wybaczcie, że zademonstrowałem w pojedynkę i w ubraniu. ;)

sit-before sit-after

blowjob-before blowjob-during

Całkowita dowolność twórcza użytkowników rodzi jednak pewne zagrożenia, by wspomnieć jedno z częściej wspominanych – wyglądające jak dzeci awatary, które uprawiają seks. Second Life jest wprawdzie przeznaczony wyłącznie dla dorosłych (do niedawna aby móc się zalogować, trzeba było najpierw podać numer swojej karty kredytowej dla potwierdzenia dorosłości, teraz jednak zarzucono ten pomysł) i prawdopodobnie za owymi dziecięcymi awatarami raczej nie ukrywają się dzieci, jednak tego szczególnego rodzaju pornografia dziecięca jest w SL ostro tępiona.

No dobrze, ale gdzie ja mam się w ogóle udać?

Zachęcam do poszukiwań ciekawych miejsc odpowiadających własnym zainteresowaniom. Mając jednak świadomość, że to nie zawsze bywa proste, na koniec chciałem zgromadzić garść różnorodnych linków do wartych odwiedzenia lokalizacji. Widzę jednak, że ktoś zrobił już dość imponującą bazę danych, którą tutaj wzbogacę tylko o kilka swoich typów. Linki otwierają się w przeglądarce internetowej. Klikamy “teleport now” i nam się wtedy w grze otwiera teleport.

1. Darmowe (zupełnie lub wycenione na symbolicznego lindena) rzeczy – tzw. Freebies (uwaga, często się powtarzają), półki z darmowymi przedmiotami można też często znaleźć w sklepach
Freebie-cośtam
GNUbie

2. Dla patriotów – Polska, Polacy, polskie:
Centrum Polska (w zasadzie podaję tylko z obowiązku, bo sam nie znoszę tego miejsca)
Second Kraków
Second Poznań
Second Wrocław
Play Island – nie, żebym robił reklamę, ale wyspa jest dość ładna, no i jak już powiedziałem, jest tam pusto, więc można się rozbierać ;)

3. Interesujące, nietypowe lub po prostu ładne
Tableau – bardzo klimatyczne miejsce z miłym jazzem w tle, polecam głębszą eksplorację, a zwłaszcza klub w brzuchu gigantycznej jaszczurki, cmentarz i nawiedzony dom
Wastelands – postapokaliptyczne osiedle mieszkaniowe
The Abyss – sklep ze skinami, a zarazem jedno z najbardziej rozpoznawalnych miejsc w SL
Wheatfield – kolejny klasyk, absolutne must-see
Pomnik Jeana Baudrillarda – gratka dla ikapowców – filozof “zrobiony w balona” i przymocowany łańcuchami do ziemi opowiada o życiu, śmierci i symulakrach. Zresztą, zobaczcie screenshota.

jean baudrillard

Linki zewnętrzne:
Strona oficjalna – wiadomo
Oficjalne filmowe tutoriale
– mogą być bardzo pomocne, acz na nieco wyższym poziomie wtajemniczenia niż zaraz po opuszczeniu wyspy orientacyjnej
AvaStar
– Second Life’owy tabloid
Second Style
– pismo o modzie i lajfstajlu
Second Life na flickrze – pool ogólny
Second Life na flickrze – pool artystyczny
Get a first life - satyra na Second Life

O czymś zapomniałem? Proszę pytać, w razie czego.

Dopisano później:
No tak, zapomniałem o wymaganiach sprzętowych. Są podane tutaj. Minimum jest naprawdę bardzo minimum.

Posted on 1 maja '08 by Sławomir Klimkowski, under gry, linki, multimedia, realne/wirtualne. 3 Comments.

Second Life – tytułem wstępu

Tags:.

Oto luźne tłumaczenie rozmowy, którą kilka dni temu odbyłem w “drugim życiu” (skróty SL i RL odpowiednio dla “second life” oraz “real life”):

- Razem z moim szwagrem mieszkaliśmy w domku na wzgórzu, na wyspie. Moja siostra mieszkała tuż obok, w domku na plaży. Rozumiesz sytuację?
- Jasne.
- Moja siostra zaczęła być zazdrosna, że tak dobrze bawimy się razem w SL.
- Dlaczego w takim razie nie próbowałaś zamienić się z nią na domy?
- Ten świat dał jej wszystko, czego w jej poczuciu brakowało jej w prawdziwym życiu: dobrą pracę, przyjaciół, wysoki status społeczny. Była tutaj poważana. I to niestety uderzyło jej do głowy. Nie chciała, żebyśmy kręcili się wokół niej, dlatego że znamy ją w RL. A ona wciąż gra.
- Niezła historia!
- Wiem, haha! A ja w rzeczywistości mam tylko 19 lat.
- A ona?
- Ona jest po trzydziestce. Tak samo jak mój szwagier. To znaczy… były szwagier. Rozstali się w RL.
- Z powodu SL?
- Miała romans z kimś, kogo poznała w SL. Dlatego właśnie chciała się nas pozbyć!
- Czy to przekształciło się w prawdziwy związek, czy pozostało tylko tutaj?
- Są razem od kiedy rozstała się ze swoim mężem. On nie wiedział wtedy o jej wirtualnym romansie.
- Nie no, nie wierzę.
- To jak opera mydlana, prawda?
- Tak. Jak sądzę nie mogę wpakować się tutaj w żaden związek.
- Nie mów tak… Chyba że masz kogoś w RL?
- Tak. I nie chciałbym, żeby ten związek ucierpiał.
- No tak, w takim razie to najlepsze rozwiązanie. Związki w SL mogą być naprawdę silne, mówię ci. Sama przez to przeszłam.

Inna anegdota:
Jeden z wirtualnych znajomych któregoś razu w toku luźnej rozmowy zboczył na poważny temat mówiąc: “muszę ci się przyznać, że przeżyłem dzisiaj jedno z najbardziej upokarzających doświadczeń w swoim życiu”. Moje natychmiastowe zmartwienie było jednak przynajmniej w pewnym sensie przedwczesne, bo okazało się, że ma on na myśli życie awatara, a nie człowieka nim kierującego. Ów znajomy jest w “drugim życiu” początkującym modelem, a tego dnia podczas sesji fotograficznej musiał pozować zupełnie nago, w różnych ekwilibrystycznych pozach.

Równie ciekawych historii (niestety bez możliwości zweryfikowania ich autentyczności) dostarcza regularnie kącik porad w internetowym magazynie “The AvaStar”, który jest bodaj najpopularniejszym pismem poświęconym grze Second Life, a właściwie nie tyle grze, co po prostu “drugiemu życiu”. Oto przykładowe nagłówki: “Moja kochanka z SL jest moją macochą w RL”, “Moja lesbijska kochanka jest mężczyzną!” itp.

Przyznaję, w Second Life gram od trzech tygodni (acz ostatnio już ze zdecydowanie mniejszym zaangażowaniem). Razem z Prowadzącą ustaliliśmy, że swoje dotychczasowe obserwacje przybliżę Wam w cyklu blogowych notek. Mam tylko jedno kluczowe pytanie, zarówno do grupy, jak i rzeczonej Prowadzącej: czy interesują nas podstawowe kwestie związane z systemem gry i interfejsem, czyli to, co awatar może robić i jak to może robić (np. w jaki sposób możliwy jest sławetny seks pedofilski), a także charakterystyka modelu ekonomicznego? Czy może w kolejnej notce mam od razu przejść do istotniejszych z antropologicznego punktu widzenia aspektów zabawy? Osobiście wydaje mi się, że zrozumienie tej “gry” nie za bardzo jest możliwe bez podstawowej wiedzy na temat zasad, jakimi rządzi się jej świat, ale poczułem się zobligowany do zadania tego pytania, bo nie chce nieproszony zarzucać ciągami notek dotyczących sterowania postacią w “jakiejś grze”. ;)

Posted on 18 marca '08 by Sławomir Klimkowski, under gry, realne/wirtualne. 6 Comments.

V jak Vendetta w Second Life

Tags:.

“Zywia y Bronia”
http://secondlla.googlepages.com/

Bo Rewolucja niejedno ma imie. Tu dosc dobra analiza na ciekawym portalu.
http://prawo.vagla.pl/node/7127

Powyżej mamy linki informujące o społecznym wrzeniu w Second Lifie.
Otóż użytkownicy- konsumenci poczuli w sobie rozwój postaw jak najbardziej obywatelskich i śladem Narodnej Woli, Weathermana i RAFu zaczęli siać terroryzm.
To wręcz nieziemsko interesujące zjawisko, budzące (jak podejrzewam, nie tylko u mnie) uśmiech niedowierzania.

Poza potwierdzeniem tego, że postawy z życia tzw. prawdziwego przenosimy na inne emanacje naszej aktywności (banał) zwróciłbym uwagę na inny aspekt sprawy. Otóż czasem ciężko wyznaczyć granicę między żartem (rozruchy) a powagą (dezyderaty konsumenckie i paraobywatelskie).
Podobnym fenomenem jest tzw. ‘pedofila’ w second life. Otóż serwisy donoszą, że w grze widuje się awatary przedstawiające dorosłych mężczyzn wraz z dziećmi w niedwuznacznych sytuacjach. Dochodzi także do ‘nielegalnych’ zbliżeń. Sprawą interesuje się policja:
http://beta.di.com.pl/news/16471,0,Pedofilia_w_Second_Life_kwitnie.html
.
Przydatne może okazać się porównanie z innym zjawiskiem, z dalekiego kręgu kulturowego. Mam na myśli internetowe niewolnictwo w Pekinie (i prawdopodobnie w wielu miastach Chin), gdy obrotny właściciel kafejki internetowej sprowadza z prowincji ludzi, których za niewielkie pieniądze zmusza do pracy. Polega ona na grze w WoW, NWN, czy Diablo III w celu zabijania potworów i znajdywania magicznych przedmiotów. Później wystawia się je na aukcjach internetowych, gdzie za jak najbardziej prawdziwe dziesiątki (czasem setki, rzadziej: tysiące) dolarów sprzedaje się je obywatelom państw Zachodu.
Porównanie ilustruje, jak bardzo postawy z ‘reala’ przekładają się na ‘VR” bo “wolność to stan duszy”.

Konkludując, wydaje mi się, że Rewolucja Proletariacka w Chinach oddala się coraz bardziej za horyzont, podczas gdy u nas libertyński przesyt swobód emanuje na kolejne hipostazy naszej kreacji:).

Posted on 21 lutego '08 by Filip Konopczynski, under cyberaktywizm, gry, linki, realne/wirtualne, teoria. 1 Comment.