Znajdź kanapę do spania

Do Szwecji jest 600 mil morskich. Co ja tu jeszcze robię? zastanawiał się kiedyś mój kolega w przerwie pomiędzy jednymi a drugimi zajęciami. I to jest bardzo dobre pytanie dla nas wszystkich: co my tu jeszcze robimy? Kiedy na świecie jest mnóstwo ciekawych miejsc, mnóstwo obrazów do zobaczenia, smaków do spróbowania, dlaczego wciąż siedzimy w miejscu? Barier, które powstrzymują nas w ruszenia w drogę jest kilka. Kwestia podstawowa – brak pieniędzy. Wiadomo, bilety, noclegi, wszystko to znacznie przewyższa możliwości studenckiej kieszeni.

Cel jednak uświęca środki i wszystkim ogarniętym chęcią podróżowania na przeciw wychodzi portal internetowy www.CouchSurfing.com. Dzięki niemu możemy odnaleźć kogoś, kto zaoferuje nam nocleg przez kilka dni, bądź sami przyjąć podróżnika pod swój dach. Wszystko odbywa się bez pobierania opłat. Jeden podstawowy warunek – nie możesz bać się przygód.

Couchsurfing jest „biletem do nowego świata”. Dzięki niemu możliwość podróży dla wielu staje się zdecydowanie bliższa. Poza tym to źródło nowych, nietuzinkowych doświadczeń. Poprzez mieszkanie w domach couchsurferów mamy wstęp do ich prywatnej sfery, uczestniczymy w ich codziennym życiu. To zaś ułatwia nam zwiedzanie kraju „od kuchni”, z perspektywy jego mieszkańców a nie wyznaczonych tras wycieczek. Dla wielu podróżników jest to największy plus, który daje couchsurfing. Doskonale ilustruje to przypadek Kingi (studenki IKP, która nawet poświęciła couchsurfingowi jedną pracę roczną): Kiedy byłam w Amsterdamie mój host (gospodarz, u którego mieszkałam) pożyczył mi na czas pobytu swój rower, żebym mogła przemieszczać się jak „prawdziwy” Holender, a w Paryżu zabrano mnie na piknik pod wieżą Eiffel’ a, gdzie zostałam poczęstowana francuskimi serami i winem- po to, abym mogła spędzić wolny czas jak „prawdziwy” Francuz.

Jak wejść do gry? Najpierw musimy założyć swój profil. W nim opisujemy nasze zainteresowania, znajomość języków a także doświadczenia turystyczne. Oprócz tekstu wymagane jest zdjęcie. Musimy także określić rodzaj naszego zaangażowania w couchsurferowanie, czyli co możemy zaoferować innym użytkownikom. Z opcji do wyboru mamy: zdecydowanie mam wolną kanapę/ mam wolną kanapę/ może mam wolną kanapę/ zabiorę Cię na kawę/ pokażę Ci miasto. Nie jesteśmy zobligowani do udostępniania noclegu – wręcz nie jest to wskazane, kiedy czujemy, że nie jesteśmy gotowi na przyjęcie kogoś do domu. Kiedy stworzyliśmy już profil możemy przejść do pisania requesta– czyli prośby wysyłanej do innych couchsurferów o przyjęcie nas pod swój dach. Musimy kierować się kilkoma zasadami: przede wszystkim napisać ją z odpowiednim wyprzedzeniem (sugerowane 4 tygodnie), określić termin w którym chcemy przyjechać, a także napisać kilka słów o sobie. Ważne jest także uczynienie prośby bardziej personalną – powinniśmy uważnie prześledzić profil couchsurfera, do którego wysyłamy requesta, wykazać zainteresowanie jego osobą, odwołać się do jego zainteresowań, krótko uzasadnić dlaczego chcemy jechać właśnie tam i dlaczego właśnie do niego. Jeżeli dostaniemy odpowiedź pozytywną możemy wyruszać w drogę. Proste?

Proste, proste, ale jednak dla wielu osób obcowanie z zupełnie obcymi ludźmi może pozostawiać wiele zastrzeżeń. Couchsurfing ma jednak swoje sposoby prowadzenia polityki bezpieczeństwa. Zakładając konto możemy się zdecydować na zapłacenie dotacji na organizację, wtedy nasze dane podlegają weryfikacji a nasz profil zostaje oznaczony jako uwierzytelniony. Poza tym ważny jest obieg informacji. Couchsurferzy wzajemnie ostrzegają się przed oszustami i spamerami. Takie osoby są niezwłocznie blokowane. Istotną rolę odgrywają również referencje – wystawiane sobie nawzajem przez użytkowników. Jest to najczęściej opinia dotycząca wizyty u któregoś z couchsurferów. Otrzymanej referencji nie możemy usunąć czy zmodyfikować. Istnieje również instytucja „voucha”. Jest to w miarę formalny (jak na warunki couchsurfingu) środek, który potwierdza, że jesteśmy godni zaufania. Voucha przyznaje się osobie, która naprawdę jest rzetelna i sprawdzona – poświadczając to przez swój wybór bierzemy odpowiedzialność za jej zachowanie.

Oczywiście, podróżowanie przez Couchsurfing jest w pewnym stopniu ryzykiem. Nigdy nie mamy całkowitej pewności jak będzie wyglądało nasze zakwaterowanie. Ale jak przekonują nas słowa zamieszczone na portalu – „couchsurfing jest nieprzewidywalny – i w tym właśnie tkwi zabawa”.

Kanapowe podróże i internet w plecaku

Travel blogi to „po prostu” blogi pisane w podróży. Cudzysłów jest tu moim zdaniem głęboko uzasadniony. Oprócz tego, że jest to jeden z wielu typów (i celów) blogowania, jest to także część zjawiska, którego nazwa nie zaskakuje – Travel 2.0. Travel 1.0 wykorzystywało internet w Celu 1.0 – były to strony pozwalające na szybkie znalezienie informacji o hotelu, locie, czy obiektywnych atrakcjach turystycznych bez zaproszenia podróżnika do interakcji. Mianem Travel 2.0 określa się strony, które są już pełnowymiarową świątynią wirtualizacji podróży. Na takiej stronie można m.in.:

- zaznaczyć na mapie wszystkie miejsca w jakich się było, zliczyć je i przedstawić w statystykach
- zaznaczyć na mapie aktualną trasę podróży wraz z miejscem obecnego pobytu
- zostawić informacje o każdym odwiedzonym miejscu i przeczytać komentarze innych użytkowników o każdym miejscu, patrz np. venividiwiki.eu
- porozumiewać się z innymi podróżnikami, którzy są w pobliżu
- oczywiście umieszczać wpisy tekstowe, fotograficzne i audiowizualne o swojej podróży, czyli właśnie travelblogować.

Możliwości jest oczywiście znacznie więcej, te wydają mi się najważniejsze. Ostatnią nowinką techniczną jest połączenie moblogów z travel blogami, czego efektem są notatki z podróży redagowane przez komórki, a publikowane w travel blogu. Jedną z pierwszych stron dających takie możliwości jest travnotes.com .

W blogowaniu podróżniczym szczególnie istotne wydaje mi się przekroczenie bariery czasu i przestrzeni, ponieważ istotą podróży jest właśnie ciągle zmiana miejsca – internet jest tu więc stałym punktem odniesienia, bieżącym zapisem pokonywanej drogi. Ma to, moim zdaniem, duże znaczenie psychologiczne i to, pomijając kompulsywny pęd ku posiadaniu własnej podróży, całkiem pozytywne. Stały kontakt jaki tworzy travel blog między piszącym, a stałymi czytelnikami komentującymi jego podróż, podróżnikowi daje duże poczucie bezpieczeństwa, zaś odbiorcy bloga – wrażenie współuczestnictwa w podróży. Travel blogi mają swoich bohaterów, których sława często przekroczyła ramy internetu. Takimi bohaterami w Polsce są chyba Kinga i Chopin, których podróże wielu śledziło aż do tragicznego końca – śmierci Kingi w Afryce (blog-memoriał Kingi: http://naszestrony.nazwa.pl/kingafreespirit/kingapl/). Takie blogi tworzą zresztą samodzielną całość i po zamknięciu często są nadal czytane.

Travel blogi to zjawisko masowe, są dziesiątki serwisów, a na nich tysiące wpisów. Jak we wszystkich tego typu instytucjach, podróże i ich opisy są oceniane, a ich twórcy, chcąc nie chcąc, współzawodniczą ze sobą. Poza lokalnymi rankingami, konkurs na najlepszego travel bloga organizuje upgradetravelbetter.com .

Przyszłość travel blogów jest niepewna, ale jej nazwę już znamy – Travel 3.0. Przeczytałem o dwóch możliwych rozumieniach tego pojęcia – bycie w stałym połączeniu z globalną siecią podczas podróży lub podróżowanie WEWNĄTRZ globalnej sieci, czyli wirtualnie, nie ruszając się z domu. Co wolicie – internet jako nasz umysł czy nasz świat?

- przykładowe portale travel 2.0
http://www.travelpod.com/
http://www.travelblog.org/
http://www.mylifeoftravel.com
http://blog.travellerspoint.com
http://mytravelblog.pl

http://travnotes.com – moblog + travel blog
http://venividiwiki.eu/ – to i niżej – interaktywne mapy
http://simpatigo.com
http://www.hospitalityclub.org/ – wszystkim znane, też travel 2.0
http://www.couchsurfing.com/ – j.w.

- inne ciekawe strony
http://www.upgradetravelbetter.com – coroczny konkurs na najlepszego travel bloga
http://web20travel.blogspot.com – blog o travel 2.0 – ogromna garść linków
http://naszestrony.nazwa.pl/kingafreespirit/kingapl – blog Kingi