1 i 2 października wzięłam udział w Medialabie Warszawa – edycji poświęconej digitalizacji oddolnej / partycypacyjnej / społecznościowej. Dwudniowy warsztat poprowadził Marcin Wilkowski z Historii i Mediów (http://historiaimedia.org/).
Medialab to projekt Centrum Cyfrowego Projekt:Polska – seria warsztatów z dziedziny nowych mediów i technologii, kładąca szczególny nacisk na działania oddolne. Warsztaty mają być adresowane do wszystkich, bez podziału na wiek ani zakres umiejętności. I teraz pytanie: czy Medialab ma uczyć, jak wykorzystywać technologię w działaniach oddolnych, czy też sam jest też przykładem takiego działania oddolnego, a przynajmniej ahierarchicznego? Jeśli istotą Medialabu jest wymiana, a więc jest on taką sytuacją, w której mniej i bardziej zaawansowani technologicznie spotykają się przy realizacji wspólnego projektu, ucząc się od siebie nawzajem, to niezbędne – i trudne – jest stworzenie warunków do nawiązania tego typu poziomej relacji. Wymaga to takiego ustawienia roli prowadzącego, że przestaje być on nauczycielem, a staje się członkiem zespołu projektowego. Jeśli jednak to przede wszystkim on przekazuje wiedzę, a pozostali ustawiają się w pozycji słuchaczy / studentów / uczniów, to mamy do czynienia z innego typu warsztatem: doświadczony praktyk uczy uczestników, jak prowadzić działania oddolne / wykorzystywać w nich różne technologie, jednocześnie pozostając na pozycji lidera. Nie próbuję tu krytykować realizacji i organizacji Anarchiwum, bo warsztaty były świetne, ale zastanawiam się, czy i jak dałoby się pomyśleć ich dalszą, metodologiczną radykalizację. Być może w takim przedziale czasu (2 dni) po prostu nie da się pogodzić edukacji, działania i wszechstronnej wymiany wiedzy (ten, kto niewiele wie o technologii może być specjalistą od konsultacji społecznych albo historii Saskiej Kępy – każdy staje się więc ekspertem) – nie wiem, jak wyglądały pozostałe Medialaby, może tam udało się wypracować model jeszcze bardziej partycypacyjny ?
Tyle jeśli chodzi o warsztaty o strukturze poziomej. Udział w Medialabie uświadomił mi też moją własną potrzebę jakiegoś Medialabu 2.0 – spotkania praktyków prowadzących projekty / warsztaty z użyciem nowych technologii, którzy wymieniają się swoimi doświadczeniami z ich zastosowaniem w różnych sytuacjach, i wspólnie dążą do wymyślenia i realizacji kolejnych, innowacyjnych działań. Mniejszy nacisk na naukę, większy na wymianę i wymyślanie nowych rozwiązań – coś w stylu spotkań w środowisku UX Design, ale dotyczącego edukacji medialnej [uwaga w rodzaju mental note to oneself].
[Narzędziowo: odkrycie (znacznego) stopnia integracji Google Maps z Picasą i Panoramio (możliwość lokalizowania własnych zdjęć do Google Maps / Earth lub tworzenia map do zaembedowania na własnej stronie / blogu: samo embedowanie to żadna nowość, ale embedowanie z fotografiami i owszem). Uwaga: po przesłaniu na Panoramio zdjęcia czekają na zatwierdzenie, dopiero potem pokażą się na Google Maps).]
Pokaż Saska Kępa – Medialab na większej mapie