Miasto od nowa – alternatywne przewodniki, przewodnicy i archiwizowanie miejsca (artykuł na blogu „Historia i media”)
Wybaczcie ciszę, ale w międzyczasie pracowicie pisałam artykuły do różnych innych miejsc – będę je prezentować także na blogu.
Na początek opublikowany na blogu Historia i Media artykuł o alternatywnych przewodnikach (tych książkowych, wirtualnych i osobowych) w kontekście wykorzystania różnych mediów oraz przede wszystkim animacji kultury.
W dobie kultury partycypacji, web 2.0 oraz uznania ważności historii i tożsamości lokalnych tradycyjne przewodniki stają się przeżytkiem. Prezentowana w nich spójna opowieść o tym, co w danej kulturze, miejscu, historii najlepsze i najważniejsze ustępuje pola spojrzeniu tubylca. Staje się subiektywna i przefiltrowana przez doświadczenie jednostki lub grupy. Autorzy zrzucają maskę neutralności, a do ich grona zaczynają dołączać dotychczasowi czytelnicy. Jako członkowie społeczności lokalnej, przechodnie lub turyści, dokładają swoje elementy do niejednorodnej mozaiki. Symbolem takiej fragmentarycznej, multimedialnej, tworzonej wspólnie, lecz zarazem osobistej narracji jest mapa, na którą jak na Google Maps naniesione są zdjęcia, filmy, komentarze i relacje.
W tym tekście chciałabym przyjrzeć się kilku projektom reprezentujących różne działania na przecięciu animacji kultury, historii, turystyki i mediów. Artykuł sam ma charakter subiektywnego i jak najbardziej wybiórczego przewodnika – zachęcam do jego współtworzenia i podejmowania własnych poszukiwań.
OpenStreetMap – zdjęcia z lotu ptaka. Po Medialabie
OpenStreetMap używa zdjęć satelitarnych udostępnionych przez firmę Yahoo! oraz zdjęć lotniczych z serwisu Bing Maps!. Jednak aktualność tych map oraz stopień pokrycia terenu pozostawia wiele do życzenia: wystarczy przyjrzeć się wizualizacji stopnia pokrycia terenu Polski przez zdjęcia z Bing Maps:
Żeby tej sytuacji zaradzić, można samemu zrobić zdjęcia z lotu ptaka. W ramach Medialabu robiliśmy je za pomocą aparatu cyfrowego przyczepionego do latawca.
Na sieci znajdziecie mnóstwo poradników, jak przyczepić aparat fotograficzny do latawca – od całkiem prostych po dość hardcorowe:
- użycie pokrowca na aparat: http://www.seabreeze.com.au/Articles/Kitesurfing/Setting-Up-a-Kite-Camera_1190269.aspx
- dość prosta konstrukcja z plastiku i sznurka: http://www.benlo.com/kap/
- użycie wieszaka i żyłki: http://www.ehow.com/how_6011126_attach-camera-kites.html
- i pełen profesjonalizm: http://scotthaefner.com/kap/equipment/rig/.
Andrzej Zaborowski użył zwykłej taśmy izolacyjnej, którą przymocował aparat do olinowania latawca. Nie wyglądało to zbyt stabilnie, ale się udało:
Na początku wiatr nad Jeziorkiem Czerniakowskim nie był zbyt duży, więc latawiec nie chciał wzlecieć na odpowiednią wysokość:
Po kilkunastu minutach zaczął się dość intensywnie wznosić, co dostarczyło całej grupie zrozumiałej radości:-)
A zdjęcia (na różnych wysokościach) wyszły tak:
Takie zdjęcia – wybrane z pośród setek cykanych co 4 sekundy i czasem nieostrych fotek – mogą posłużyć jako materiał porównawczy oraz tło, które możemy załadować do edytora przy nanoszeniu treści na OSM. Dostarczają informacji o rozkładzie dróg, układzie i wysokości budynków, nowych przybudówkach i tak dalej. I żadna inna mapa nie przebije ich pod względem aktualności.
Więcej informacji o KAP (Kite Aerial Photography) w kontekście OSM:
- o zdjęciach z lotu ptaka: http://wiki.openstreetmap.org/wiki/User:Balrog/Aerial_Imagery
- o przerabianiu wykonanych zdjęć na podkład OSM: http://wiki.openstreetmap.org/wiki/User:Balrog/Aerial_Imagery/Rectification
PS. Drugiego dnia Medialabu próbowaliśmy też zawiesić aparat na kilku związanych ze sobą, wypełnionych helem balonach i wypuścić je w górę w okolicach Pałacu Kultury. Tutaj z kolei watr był zbyt silny i całą skomplikowaną konstrukcję zniosło na budynek Pałacu:-)
PS2. Dostałam maila z uwagami od Zbigniewa Czernika, którego fragment dodaję jako istotny kontekst – dziękuję za uwagi!
Odnosząc się do pytania, które zadaje Pani na koniec „Pytanie / problem: jeśli dysponujemy tak dokładnymi, ostrymi i udostępnianymi w postaci własnego API mapami, jak Google Maps, to jaka jest sensowność projektu OSM?” dodałbym jeszcze jedną odpowiedź, mianowicie, że często dane OSM są bardziej dokładne niż z Google Maps. O ile w miastach dane mapowe od wujka Google są dokładne i kompletne, to poza nimi pozostawiają wiele do życzenia. Moim zdaniem tutaj też tkwi potencjał
Aha, i ostatnio pojawiła się informacja, że za korzystanie z API Google Maps trzeba będzie płacić; nadszedł tzw. „pay time”
PS3. Artykuł w GW o naszym Medialabie.
PS4 (i ostatnie). Odlotowe zdjęcia z balonu na wysokości 28,818 km n.p.m.: http://moo.pl/~tygrys/balloon/polish.html (link dostałam od Marka Rogozińskiego, dzięki).
Zrób to sam: OpenStreetMap (po Medialabie)
W zeszłym tygodniu wzięłam udział w kolejnym organizowanym przez Centrum Cyfrowe Projekt: Polska Medialabie, tym razem poświęconym OpenStreetMap. Warsztat poprowadzili Andrzej Zaborowski i Adam Mencwal z OpenStreetMap Polska.
OpenStreetMap ma na celu stworzenie otwartej i dostępnej dla wszystkich mapy świata. Działa na zasadzie podobnej do Wikipedii: mapa jest tworzona przez społeczność, w której każdy może zostać kartografem i przyczynić się do wzbogacenia mapy dodając nowe elementy, aktualizując te dodane przez innych i sprawdzając, czy jest wiernym odwzorowaniem rzeczywistości. Szczególne znaczenie ma tu wiedza lokalna: mieszkańcy danego miejsca są szczególnie wartościowymi ekspertami, bo najlepiej znają teren i są w stanie najlepiej go zweryfikować i uzupełnić o informacje istotne dla lokalnej społeczności.

Pojawia się pytanie, jakiego typu mogą to być informacje. Podobnie jak w przypadku Wikipedii, zakładamy, że tworzone przez nas źródło kartograficznej wiedzy powinno reprezentować neutralny punkt widzenia, być encyklopedyczne (strukturalnie ograniczone, nawiązujące do konkretnego gatunku: encyklopedii lub mapy), weryfikowalne i nie zawierać twórczości własnej (http://pl.wikipedia.org/wiki/Wikipedia:Encyklopedyczno%C5%9B%C4%87). Tym samym zamyka się na wszelkie rodzaje historii lokalnej, której wykrojem nie jest teren, lecz doświadczenie. Jeśli naszym celem jest więc stworzenie mapy subiektywnej, właściwszym narzędziem będą Moje Miejsca na Google Maps, a OpenStreetMap lepiej wykorzystywać do uzupełniania bazy wiedzy o informacje o użyteczności publicznej.
W jaki sposób współtworzyliśmy OpenStreetMap?
- po pierwsze, rejestrowaliśmy naszą trasę zbierając ślady za pomocą odbiornika GPS w telefonie komórkowym (aplikacja MyTracks lub OSMTracker na Androidzie – obie rejestrują trasę lokalizując ją na mapie, ale ta druga wykorzystuje jako podkład aktualną mapę OSM, dzięki czemu widzimy, jakie informacje już się na niej znajdują, a jakie należy dopiero uzupełnić);
- po drugie, zaznaczaliśmy na rejestrowanej trasie punkty, które od razu opisywaliśmy (na przykład: „punkt o takich a takich współrzędnych, plac zabaw”);
- po trzecie, robiliśmy zdjęcia, które dodatkowo ilustrowały opisywane punkty, dzięki czemu później łatwiej nam było sobie przypomnieć, co właściwie znajduje się w terenie.
Drugiego dnia warsztatów usiedliśmy przy komputerach, zgraliśmy zdjęcia i wyekportowaliśmy nasze trasy do plików w formacie .gpx. Po zarejestrowaniu się na OpenStreetMap.org mogliśmy już edytować mapę.
Kilka słów o menu nawigacyjnym OSM:
- Mapa: wyświetla wybrany kawałek mapy OSM.
- Edycja: wyświetla ten sam kawałek mapy, ale w wariancie umożliwiającym edycję. Edycja online odbywa się za pomocą flashowej aplikacji Potlatch – niestety na moim komputerze zacina się ona tak często, że niemal nie można jej używać (dlatego lepiej zainstalować program JOSM), w której dodajemy nowe punkty, łączymy je ze sobą, zmieniamy położenie już istniejących punktów, dodajemy znaczniki – tagi – określające rodzaj punktu / odcinka / obiektu.
- Zmiany: rejestracja wszystkich zmian wprowadzonych w OSM na danym obszarze.
- Eksport: eksport obrazka danego obszaru lub kodu HTML do wklejenia mapy w obrębie własnej strony internetowej.
- Ślady GPS: tu wczytujemy własne trasy w formacie .gpx, które potem ładujemy na konkretny odcinek mapy w polu Edycja, w rozwijanym menu w prawym górnym rogu (Dane GPS/Moje Ślady). Po załadowaniu ślad zostaje naniesiony na mapę wraz ze wszystkimi opisanymi przez nas punktami – wystarczy je tylko nanieść i odpowiednio otagować.
- Dzienniczki użytkowników: publicznie dostępne notatki użytkowników.
Edycja na OpenStreetMap.org (edytor Potlatch):
- Widoki Mapy – w prawym górnym rogu mapy możemy wybrać rodzaj tła (np: Bing – mapa satelitarna), styl mapy, źródło danych.
- Kliknięcie powoduje dodanie punktu na mapę – otwiera się menu po lewej umożliwiające wybór tagu określającego rodzaj punktu / odcinka.

- Pełna rozpiska tagów wraz z bardzo przydatnymi zdjęciami znajduje się tutaj: wiki.openstreetmap.org/wiki/Map_features .
- Każdą akcję można cofnąć używając przycisku Cofnij.
- Po zakończeniu edycji klikamy „Zapisz”.
Aby osadzić mapę w obrębie własnej strony, klikamy Eksport/HTML do wklejenia:
Dodany przeze mnie plac zabaw na Sadybie: Większy widok mapy
Edycja za pomocą javowego programu JOSM:
- Najpierw wybieramy niewielki odcinek mapy, który będziemy poddawali edycji. Pobieramy go do programu.
- W menu ustawiamy interesujący nas Podkład Mapy (np. Bing Sat).
- W Otwórz ładujemy na mapę własny ślad.
- Kliknięcie na wybrany punkt wyświetla jego właściwości i tagi w prawym menu – możemy je poddać edycji lub dodać nowe tagi.
- Lewe menu pozwala nam przełączać się między przesuwaniem mapy, dodawaniem punktów (węzłów), zoomem mapy, usuwaniem punktów itd.

- Po wybraniu „Dodawanie węzłów i dróg” klikamy w odpowiednie miejsce na mapie, tworzymy węzeł i dodajemy ewentualne kolejne węzły – odcinek zamykamy za pomocą ESC.
- Przełączamy się na „Przesuwanie mapy„, zaznaczamy węzeł / odcinek i dodajemy tagi za pomocą prawego menu lub Szablonów w menu głównym.
- Zapisujemy w Plik/Zapisz lub za pomocą odpowiedniej ikony pod menu głównym.
- Ładujemy dane na główną mapę OSM za pomocą Plik/Wyślij Dane lub odpowiedniej ikony pod menu głównym.
Uwagi ogólne / pytania / problemy:
- Przy pracy niezbędne jest korzystanie z kilku źródeł informacji: najlepiej pracowało mi się przy połączeniu zarejestrowanego śladu GPS, zdjęć, notatek z konsultacjami z mapą Google (której nie można wykorzystywać jako tła satelitarnego, ale która jest znacznie ostrzejsza od Binga i jako punkt odniesienia pozwala lepiej zorientować się w terenie).
- JOSM sprawdza się znacznie lepiej (przynajmniej na Maku) niż Potlatch.
- Wiele zależy od odbiornika GPS: ślady zarejestrowane przy pomocy mojego Samsunga Galaxy i5700 były wyraźnie przesunięte w stosunku do mapy satelitarnej, na którą zostały wczytane. Pytanie, na ile wpływa to na jakość informacji wprowadzanych przez nas na OSM i jaka jest w ogóle dokładność takiego amatorskiego i zróżnicowanego sprzętowo przedsięwzięcia.
Pytanie / problem: jeśli dysponujemy tak dokładnymi, ostrymi i udostępnianymi w postaci własnego API mapami, jak Google Maps, to jaka jest sensowność projektu OSM?
Odpowiedzi jest kilka:
- OSM to dane ogólnodostępne, udostępnione na licencji Creative Commons (CC-BY-SA 2.0), należące do społeczności, a nie do korporacji. Wydaje się, że OSM jest jedną z inicjatyw, które po prostu powinny istnieć jako alternatywa i przypomnienie, że nie musimy być uzależnieni od usług konkretnej firmy ani polegać na oferowanym / narzucanym nam przez nią wykroju danych.
- OSM to dane, których można użyć do dowolnego celu, bez konieczności tłumaczenia się przed nikim, szukania haczyków w regulaminach i drżenia, co się w nich może zmienić. [za tę uwagę dziękuję Adamowi Mencwalowi]
- OSM to inicjatywa obywatelska, która zwiększa zaangażowanie w sprawy publicznie użyteczne. Znacznie szybciej niż na mapach urzędowych i bez problemów dotyczących własności i wykorzystania danych przez korporacje mogą się na niej znaleźć dane w rodzaju ścieżek rowerowych, wysokich krawężników i niedostępnych dla osób niepełnosprawnych, rowerzystów i rodziców z wózkiem podjazdów itd. Dodanie tego typu punktów / węzłów i ich wizualizacja na mapie pozwala naświetlić skalę konkretnego problemu społecznego – i być może doprowadzić do zmiany sytuacji.
Co jeszcze? Jak myślicie?
Zrób to sam: jak zlokalizować zdjęcia na mapie, a potem zamieścić ją na stronie internetowej
Ten wpis rozpoczyna serię „Zrób to sam” – przewodników, które krok po kroku pokażą, jak zastosować konkretne rozwiązanie techniczne opisane wcześniej na blogu jako metoda pracy z konkretną grupą lub społecznością lokalną.
Przyjrzyjmy się kwestii lokalizowania zdjęć na mapie Google. Fotografie wykonane w ramach projektu wiążemy z konkretnym miejscem, w którym zostały wykonane. To narzędzie może być przydatne na przykład przy:
- konsultacjach społecznych dotyczących miejsc ładnych i brzydkich, bezpiecznych lub niebezpiecznych
- tworzeniu subiektywnej mapy miasta lub wsi
- tworzeniu alternatywnego przewodnika po mieście
- tworzeniu rejestru lub archiwum wiążącego zdjęcie z miejscem i historią / opisem
- prezentowaniu zdjęć z wakacji
Ścieżka działania wygląda następująco: zdjęcia => Picasa Web Albums => Google Maps.
Miłej zabawy!
1) Wejdź na stronę Picasa Web Albums – https://picasaweb.google.com/ – i zaloguj się ze swojego konta Google (jeśli go nie masz, możesz je założyć klikając w link w prawym górnym rogu).
2) Po prawej stronie menu nawigacyjnego Picasy kliknij w przycisk Upload.
3) Nadaj nazwę albumowi, który chcesz stworzyć, a następnie kliknij Select photos from your computer.
4) Wybierz zdjęcia z dysku swojego komputera i kliknij Otwórz.
5) Zdjęcia po chwili załadują się na konto Picasa – kiedy będą widoczne już wszystkie, kliknij OK w prawym dolnym rogu.

6) Po powrocie do Home lub My Photos w menu Picasy, zdjęcia będą widoczne jako nowy album.
7) Po wejściu do ostatnio dodanego folderu, musisz zmienić ustawienia widoczności. W prawym panelu obok miniatury okładki albumu i pod liczbą zdjęć zobaczysz symbol kłódki, a obok informację, że album jest widoczny tylko dla właściciela (Only you). Kliknij w Edit obok symbolu kłodki.
Pojawia się okno Edit album information – możesz tu zmienić nazwę, datę i opis albumu, a także ustawienia widoczności (Visibility) – z Only you na Public on the web. Należy też zaznaczyć pole, że pozwala odwiedzającym zobaczyć lokalizację zdjęć (Show photo locations to viewers of this album). Następnie zapisz zmiany przyciskiem Save Changes.
9) Następnie zlokalizuj każde ze zdjęć klikając w nie, a potem w Add location w prawym panelu.

Wpisz adres (nazwa ulicy, po przecinku nazwa miasta), wybierz odpowiednią lokalizację i kliknij Save location.
Lokalizacja zostanie zapisana i wyświetli się na małej mapce w prawym panelu.

Uwaga! Lokalizację można też zmienić przesuwając czerwony marker lokalizacji w kształcie balonika w konkretne miejsce na mapie.
10) Po zlokalizowaniu kilku zdjęć wróć do głównego widoku albumu (np. przez kliknięcie w My Photos, a potem w konkretny album), a w prawym panelu zobaczysz mapę całego albumu – a na niej wszystkie zaznaczone przez siebie lokalizacje zdjęć.

11) Aby wyeksportować tę mapę do Google Maps, kliknij prawym przyciskiem myszki we View in Google Earth pod mapką i zapisz na dysku plik docelowy w formacie KML.
Możesz teraz przejść do Google Maps – maps.google.com.
12) Kliknij w Moje miejsca, a następnie w Utwórz mapę.


13) Utwórz mapę nadając jej tytuł, dodając opis, ustawiając ją jako publiczną i klikając link Importuj znajdujący się nad tytułem mapy.

Po pojawieniu się wyskakującego okienka, wczytaj plik KML z dysku klikając Przeglądaj, a następnie, po wybraniu pliku, Otwórz i Przekaż z pliku na serwer znajdujące się w lewym dolnym rogu okna.
14) Na mapę wczytują się wszystkie zdjęcia z Picasy.
Aby dalej udostępnić mapę (i na przykład osadzić ją w ramach wpisu na własnym blogu), kliknij symbol łańcuszka w prawym górnym rogu mapy.

Pojawi się link do mapy oraz kod HTML do naszej strony internetowej. Zaznacz kod zaczynający się od <iframe … , skopiuj go, a następnie wklej w źródło postu (HTML) na blogu.
I już:-)
Pokaż Saska Kępa – Medialab na większej mapie
Wokół Medialabu – Anarchiwum Saskiej Kępy
1 i 2 października wzięłam udział w Medialabie Warszawa – edycji poświęconej digitalizacji oddolnej / partycypacyjnej / społecznościowej. Dwudniowy warsztat poprowadził Marcin Wilkowski z Historii i Mediów (http://historiaimedia.org/).
Medialab to projekt Centrum Cyfrowego Projekt:Polska – seria warsztatów z dziedziny nowych mediów i technologii, kładąca szczególny nacisk na działania oddolne. Warsztaty mają być adresowane do wszystkich, bez podziału na wiek ani zakres umiejętności. I teraz pytanie: czy Medialab ma uczyć, jak wykorzystywać technologię w działaniach oddolnych, czy też sam jest też przykładem takiego działania oddolnego, a przynajmniej ahierarchicznego? Jeśli istotą Medialabu jest wymiana, a więc jest on taką sytuacją, w której mniej i bardziej zaawansowani technologicznie spotykają się przy realizacji wspólnego projektu, ucząc się od siebie nawzajem, to niezbędne – i trudne – jest stworzenie warunków do nawiązania tego typu poziomej relacji. Wymaga to takiego ustawienia roli prowadzącego, że przestaje być on nauczycielem, a staje się członkiem zespołu projektowego. Jeśli jednak to przede wszystkim on przekazuje wiedzę, a pozostali ustawiają się w pozycji słuchaczy / studentów / uczniów, to mamy do czynienia z innego typu warsztatem: doświadczony praktyk uczy uczestników, jak prowadzić działania oddolne / wykorzystywać w nich różne technologie, jednocześnie pozostając na pozycji lidera. Nie próbuję tu krytykować realizacji i organizacji Anarchiwum, bo warsztaty były świetne, ale zastanawiam się, czy i jak dałoby się pomyśleć ich dalszą, metodologiczną radykalizację. Być może w takim przedziale czasu (2 dni) po prostu nie da się pogodzić edukacji, działania i wszechstronnej wymiany wiedzy (ten, kto niewiele wie o technologii może być specjalistą od konsultacji społecznych albo historii Saskiej Kępy – każdy staje się więc ekspertem) – nie wiem, jak wyglądały pozostałe Medialaby, może tam udało się wypracować model jeszcze bardziej partycypacyjny ?
Tyle jeśli chodzi o warsztaty o strukturze poziomej. Udział w Medialabie uświadomił mi też moją własną potrzebę jakiegoś Medialabu 2.0 – spotkania praktyków prowadzących projekty / warsztaty z użyciem nowych technologii, którzy wymieniają się swoimi doświadczeniami z ich zastosowaniem w różnych sytuacjach, i wspólnie dążą do wymyślenia i realizacji kolejnych, innowacyjnych działań. Mniejszy nacisk na naukę, większy na wymianę i wymyślanie nowych rozwiązań – coś w stylu spotkań w środowisku UX Design, ale dotyczącego edukacji medialnej [uwaga w rodzaju mental note to oneself].
[Narzędziowo: odkrycie (znacznego) stopnia integracji Google Maps z Picasą i Panoramio (możliwość lokalizowania własnych zdjęć do Google Maps / Earth lub tworzenia map do zaembedowania na własnej stronie / blogu: samo embedowanie to żadna nowość, ale embedowanie z fotografiami i owszem). Uwaga: po przesłaniu na Panoramio zdjęcia czekają na zatwierdzenie, dopiero potem pokażą się na Google Maps).]
Pokaż Saska Kępa – Medialab na większej mapie













