W Internecie jest dziś w zasadzie wszystko: można rozmawiać, pisać listy, oglądać filmy, czytać książki… Jest e-radio, e-telewizja… słowem: jedno wielkie e-życie.
Weźmy pod lupę gazetę. Nie tak dawno temu do swoistej rutyny dnia codziennego należała poranna kawa z lekturą najświeższych wiadomości. Sądzę, że niektórym wciąż się to jeszcze zdarza, ale… no właśnie – zdarza. Bo po co wydawać kolejne pieniądze na gazetę, skoro już mamy opłacony Internet, a w nim te same informacje czy artykuły? Mam przeczucie, że nadchodzi nowa era rutyny codziennej, która do porannej kawy będzie miała dołączonego laptopa ze stałym łączem…
Kilka postów niżej Bartek zamieścił tekst poświęcony barwom w sieci. Przyznam szczerze, że szata graficzna Rzeczpospolitej, Gazety Wyborczej, czy nawet Gali nie jest dla mnie specjalnie zachęcająca. Oczywiście, pod kątem warstwy informacyjnej można sprawnie znaleźć to, czego potrzebujemy, niemniej jednak żadna z tych stron nie sprawia, że człowiek z prawdziwą przyjemnością zasiądzie tu przy dłuższej lekturze.
Chciałabym Wam zaprezentować portal fineLIFE. Jest to internetowy magazyn, który – swoją drogą – w roku 2010 zdobył jedną z najbardziej prestiżowych nagród w sieci – Webstar (więcej na ten temat znajdziecie na stronie www.webstarfestival.pl)
Po wejściu na stronę nie zasypują nas tysiące reklam czy migających bannerów; nie musimy także szukać w popłochu ikony wyciszającej ryk muzyki.
Kolory są stonowane, a przejścia ze strony na stronę – płynne, co pozwala automatycznie się wyciszyć i uspokoić, a przede wszystkim – zwolnić. W dobie nieustannego pędu, widocznego również w Internecie, jest to zaleta niezwykle cenna. W efekcie możemy z prawdziwą przyjemnością wybrać interesujący nas artykuł i oddać się jego lekturze.
W górnym pasku, który jest wtopiony w tło, mamy osiem rubryk – każda z nich, to osobna kolumna artykułów. Są to kolejno: fineSOUL, fineSTYLE, fineHOME, fineWAY, fineTIME, fineART, fineFOOD oraz fineSHOP. Poniżej, mniejszymi literami wyświetla się nam informacja o charakterze nawigacyjnym, wskazująca, w jakim miejscu portalu znajdujemy się obecnie (np. „jesteś tu: strona główna”).
W pasku dolnym, w sposób zupełnie nienachalny umieszczone zostały linki do stron polecanych, a także newsletter, kontakt i rubryka ‘o nas’.
Natomiast na środku strony wyświetla się tekst artykułu, opatrzony bogatym profilem zdjęciowym. Poniżej zamieszczam dwa przykłady:
Szata graficzna jest tutaj szczególnie interesująca. Zamieszczone fotografie są bardzo dobre jakościowo. Kolory nie męczą oka i tworzą harmonijną całość z resztą strony.
Ciekawym rozwiązaniem jest także pasek nawigacyjny, który wyświetla się poniżej tekstu w momencie, gdy otworzymy wybrany artykuł. Za pomocą strzałek możemy przejść do kolejnych stron albo cofnąć się do poprzednich. Istnieje także możliwość wyświetlenia magazynu w trybie pełnoekranowym, co pozwala jeszcze lepiej skoncentrować się na lekturze. Najbardziej jednak spodobały mi się miniaturki kolejnych stron artykułu jako alternatywna forma poruszania się po tekście.
Cóż jeszcze… po kliknięciu na ikonę odpowiedniego działu nie przechodzimy automatycznie do najświeższych treści, ale mamy wgląd w całe archiwum uporządkowane chronologicznie. Być może dla kogoś minusem tu będzie, że nie ma linka, który przenosiłby nas do strony umożliwiającej wyszukanie tekstu po nazwisku autora lub po dacie publikacji – mi osobiście to nie przeszkadza. Artykuły wyświetlane są w dwuszeregu, po pięć w jednej linii i każdy opatrzony jest zdjęciem pod którym znajduje się tytuł. Pasek poniżej umożliwia szybkie sprawdzenie dowolnie wybranej przez nas strony, bez konieczności klikania kolejno po jednej, aż dojdziemy do tej, która nas interesuje.
Z kwestii technicznych powiem jeszcze, że strona ładuje się szybko, nie zawiesza się – przynajmniej mi się nie zdarzyło tego doświadczyć -, także naprawdę pozwala w pełni rozkoszować się zawartymi w niej treściami.
Założycielką jest Lidia Popiel, która za główny cel tego magazynu postawiła sobie stworzenie luksusowego miejsca w sieci „dla miłośników dobrego i interesującego życia.”
Cóż mogę więcej powiedzieć – wejdźcie na stronę www.finelife.pl i przekonajcie się sami, czy i dla Was stanie się miejscem wytchnienia w internetowej dżungli!












