Nie będę przytaczać w tej notce definicji Web 2.0 – łatwo możecie je znaleźć w sieci. Przyznam też, że po przeczytaniu wszystkich podanych (i innych – linkujące się nawzajem blogi tematyczne strasznie pożerają czas
tekstów więcej nie wiem niż wiem.
Rozpocząwszy tą smutną konstatacją, chciałabym się z Wami podzielić garścią refleksji, które być może podczas dyskusji na zajęciach przyjmą nieco bardziej rozbudowaną formę.
Przede wszystkim – nie było żadnej rewolucji. Między Web 1.0 a 2.0 nie dokonał się żaden skok techniczny, pojawiły się jedynie nowe techniki tworzenia aplikacji (np. AJAX), które umożliwiły użytkownikom bezpośrednie wprowadzanie zmian na stronie. Z tego powodu trudno jest określić moment, w którym wkroczyliśmy w erę Web 2.0. Za jej początek uznaje się rok 2001 (wtedy pękła dot-com bubble), ale doprawdy nie rozumiem przesłanek (co nie znaczy, że one nie istnieją lub są niesłuszne
, które kazałyby nam tak uważać. Z tego też względu niektórzy (np. Tim Berners-Lee) uważają Web 2.0 za wymysł marketingowy, pustą nazwę, która nic nie desygnuje, ale za to ładnie brzmi.
Niewątpliwie jednak coś się zmieniło – zmienił się nasz sposób używania internetu. Zarówno przez zwykłych użytkowników jak przez tych, którzy produkują oprogramowanie. W miejsce sieci- bazy informacji pojawiła się wzajemność na linii nadawca-odbiorca. Z tym zjawiskiem łączymy p2p czy blogi. Z wypowiedzi teoretyków- entuzjastów w Web 2.0 (Tim O’Relly) wyłania się projekt sieci opartej na dobrowolnej i kreatywnej współpracy i wolnym przepływie informacji między ludźmi – wydaje się, że cokolwiek utopijny. Szczerze mówiąc, przypomina mi on trochę XIXwieczny anarchokolektywizm
A już na poprzednich zajęciach ustaliliśmy, że w Internecie istnieje hierarchia i cenzura (tu pytanie: do jakiego stopnia struktura „społeczna” sieci odzwierciedla modele panujące we współczesnych społeczeństwach Zachodu?).
Zmiany te nie zachodziły jednak w sposób rewolucyjny, raczej ewolucyjny. Internet staje się (stał się) przestrzenią społeczną, równoważną z każdą inną; przestrzenią konstrouwania własnej tożsamości (a to już grząski socjologiczny grunt
. Powstanie i rozwój portali społecznościowych – sztandarowa cecha Web 2.0 datuje się od 2004 roku (fcbk i grono, myspace 2003), popularność blogów zaczęła się nieco wcześniej (ok. 2000 roku), ale „if Web 2.0 for you is blogs and wikis, then that is people to people. But that was what the Web was supposed to be all along.” (znów Berners-Lee).
Możemy więc chyba powiedzieć, że termin web 2.0 (jakkolwiek rozumiany) odnosi się do pewnego etapu ewolucji sieci, dokonującej się przede wszystkim na poziomie kształtowania się nowej przestrzeni społecznej. Trudno jest pisać o zjawisku, które istnieje tu i teraz – i w którym wszyscy uczestniczymy. Zwłaszcza, że dotknęłam tylko niewielkiego wycinka problemów, jakie mamy z Web 2.0. Mam nadzieję, że poruszymy jeszcze kwestie ekonomii, open-source (i prawa autorskiego), związków międzyludzkich czy polityki prywatności (i to niekoniecznie w trakcie najbliższych zajęć, te kwestie będą zapewne wracać ciągle). I wiele innych, które w tej chwili nie przychodzą mi do głowy