Program jest według mnie ciekawy, choć niespecjalnie łatwy w obsłudze, przynajmniej na pierwszy rzut oka. Przy ikonkach nie pojawiają się ich nazwy, co sprawia, że nie bardzo wiadomo do czego służą. Grafika jest uboga (przynajmniej w wersji demo), więc program atrakcyjny wizualnie też specjalnie nie jest… Nie znajduję też dla Storyspace jakiegoś codziennego zastosowania. Myślę, że może być on bardzo pomocny podczas pisania większego tekstu – pracy naukowej czy literackiej do planowania tego co będzie w poszczególnych rozdziałach, czy tego jak wyglądać będą poszczególne wątki i postacie.
Daily Archives: 2 kwietnia 2008
Generator poezji, blogaski i inne atrakcje
Z cyklu „polecane w kontekście ostatnich zajęć”:
Generator poezji
Generator piosenek disco polo – dość prosty, działający podobnie jak generator poezji powyżej
Medżik disco polo mejker – opis programu (który można też ściągnąć, żeby w spokoju pobawić się nim w domu) kreującego discopolową TFUrczość, zainspirowany powyższym generatorem, jednak znajdzie bardziej zaawansowany (można wybrać, jaki nurt disco polo zamierzamy praktykować itp.)
Słowo o blogaskach – stwierdziłam, że zamiast strzępić klawiaturę po próżnicy, robiąc coś, co już zostało zrobione, podzielę się linkiem do dość dobrze oddającego stan rzeczy opisu (polecam zwłaszcza cytaty), precyzując tylko ogólnie, co postrzegane jest jako charakterystyczne cechy blogasków:
- pisanie t@koM f@LoM, różnymi kolorkami bądź też z liberalnym podejściem do ortografii
- częste nadużywanie wielokropków………. oraz wykrzykników!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1 (cyferka 1 na końcu jest przy tym obowiązkowa)
- dominacja koloru różowego, a ostatnio, w dobie popularności emo, także czarnego (przy czym czarny i różowy raczej nie występują jednocześnie)
- stada gifów (koniecznie ruchomych), ewentualnie, w wersji emo, smutnych zdjęć z motywem krwi i jeszcze smutniejszych wierszy przypominających te z generatora poezji
- dramatyczna walka o komcie bądź komęty (częstokroć mozna spotkać anonse typu „za 1 komęt u mnie dostaniesz 2 u siebie!!!!!1″ lub „nagroda w kąkursie 100komciuff!!!!!!1, a już prośby „skomętuj mjego blogaska” są na porządku dziennym)
- nieznajomość netykiety oraz chociażby podstawowych (często także technicznych – stąd większośc polskich blogasków znajduje się na onecie, gdzie samemu nie szpera się w ustawieniach bloga) reguł korzystania z sieci
A na deser – Tadeusz R.L. Duda, ten od Omszałej makreli orgazmu, której jednak w sieci niestety nie ma. Może to, co znajduje się poniżej okaże się wystarczającą pociechą (polecam porównanie tych utworów z efektem używania generatora poezji):
Pajęczyna centrum
Duda bis
Z notatnika sceptyka
Żeby na dzisiejszych zajęciach nie było hurrraoptymistycznie, zacytuję niniejszym mojego ulubionego hipertekstowego sceptyka, Piotra Czerskiego:
„Oczywiście do przenoszenia w obszar hipertekstu nadają się bardzo dobrze wydawnictwa pozaliterackie [w przeciwieństwie do literatury - dopisek mój, MJA] – takie jak encyklopedie czy poradniki; trzeba jednak zauważyć, że próba zdobycia wiedzy w jakiejś dziedzinie dzięki internetowej encyklopedii może zakończyć się niepowodzeniem z powodu nadmiaru informacji. Jeżeli w opisie jednego hasła występują odnośniki do trzech kolejnych, z których każde zawiera odnośniki do kolejnych trzech – bardzo szybko okaże się, że w swoim dryfie trzeba się zdać na przypadek w mniejszym lub większym stopniu. Ta wiadomość jest deprymująca – nagle znacznie wyraźniej niż kiedyś wiemy, jak mało wiemy. Mamy świadomość istnienia niewykorzystanych ścieżek, na których znaleźlibyśmy być może jakąś istotną wiedzę, ale które z konieczności ominęliśmy w swojej podróży.”
Więcej tu: Raport z przeciążonego serwera