„Zywia y Bronia”
http://secondlla.googlepages.com/
Bo Rewolucja niejedno ma imie. Tu dosc dobra analiza na ciekawym portalu.
http://prawo.vagla.pl/node/7127
Powyżej mamy linki informujące o społecznym wrzeniu w Second Lifie.
Otóż użytkownicy- konsumenci poczuli w sobie rozwój postaw jak najbardziej obywatelskich i śladem Narodnej Woli, Weathermana i RAFu zaczęli siać terroryzm.
To wręcz nieziemsko interesujące zjawisko, budzące (jak podejrzewam, nie tylko u mnie) uśmiech niedowierzania.
Poza potwierdzeniem tego, że postawy z życia tzw. prawdziwego przenosimy na inne emanacje naszej aktywności (banał) zwróciłbym uwagę na inny aspekt sprawy. Otóż czasem ciężko wyznaczyć granicę między żartem (rozruchy) a powagą (dezyderaty konsumenckie i paraobywatelskie).
Podobnym fenomenem jest tzw. ‘pedofila’ w second life. Otóż serwisy donoszą, że w grze widuje się awatary przedstawiające dorosłych mężczyzn wraz z dziećmi w niedwuznacznych sytuacjach. Dochodzi także do ‘nielegalnych’ zbliżeń. Sprawą interesuje się policja:
http://beta.di.com.pl/news/16471,0,Pedofilia_w_Second_Life_kwitnie.html
.
Przydatne może okazać się porównanie z innym zjawiskiem, z dalekiego kręgu kulturowego. Mam na myśli internetowe niewolnictwo w Pekinie (i prawdopodobnie w wielu miastach Chin), gdy obrotny właściciel kafejki internetowej sprowadza z prowincji ludzi, których za niewielkie pieniądze zmusza do pracy. Polega ona na grze w WoW, NWN, czy Diablo III w celu zabijania potworów i znajdywania magicznych przedmiotów. Później wystawia się je na aukcjach internetowych, gdzie za jak najbardziej prawdziwe dziesiątki (czasem setki, rzadziej: tysiące) dolarów sprzedaje się je obywatelom państw Zachodu.
Porównanie ilustruje, jak bardzo postawy z ‘reala’ przekładają się na ‘VR” bo „wolność to stan duszy”.
Konkludując, wydaje mi się, że Rewolucja Proletariacka w Chinach oddala się coraz bardziej za horyzont, podczas gdy u nas libertyński przesyt swobód emanuje na kolejne hipostazy naszej kreacji:).
Dobre! Nie słyszałam o tym, ale też nie próbowałam dotąd robić jakiegoś wnikliwego researchu Second Life (te wymagania sprzętowe… spróbuję to obejść na komputerze stacjonarnym). W kontekście artykuły Vagli pojawia się oczywiście opozycja realne/wirtualne i kwestia przenikalności światów.
Jak powiedział ktoś na zajęciach (kto?), badacze cyberprzestrzeni wyraźnie nie nadążają za badanym materiałem, bo jednym z najczęściej cytowanych artykułów w kontekście realne/wirtualne jest dla nich nadal tekst Julliana Dibbela (Dibbla?) Rape in Cyberspace. Którego lekturę skądinąd polecam, pewnie poruszymy ten wątek na zajęciach (chociaż era MUD i MOO – ktoś z Was to pamięta?) dawno już za nami.
[Przy edycji Twojego tekstu odhaczyłam kategorie cyberaktywizm/gry/linki/realne/wirtualne, w miarę przybywania postów będę dodawać kolejne; dodałam też tag "Second Life". A gdzie refleksja własna? Nie da się dodać nic do Vagli? Proszę też o zmianę tytułu, OK?]